etxxx

Faceci są z Marsa a Kobiety z Wenus, czyli Baby są jakieś inne

elo elo

Dzisiaj będzie na temat różnic jakie występują między kobietami a mężczyznami. Oczywiście nie będzie o różnicach fizycznych, bo te są znane a to nie jest kółko anatomiczne. Chodzi mi o różnice w postrzeganiu świata, bo tu wszystko jest inaczej.

#1 Kobieta zmienną jest i to zajebiście zmienną. Jak pogoda podczas huraganu.

Kotku, może byśmy zmienili narożnik w salonie? – Znacie temat panowie?

Sofa ma być 4 osobowa, rozkładana w kolorze akwamaryny i z gładkimi poduchami najlepiej w kolorze sofy.

Gdy Ona uśmiecha się z pełną satysfakcją, że precyzyjnie określiła wszystkie istotne detale, Ty w tym czasie zastanawiasz się co to do cholery jest akwamaryna? Brzmi jak jakaś tropikalna choroba weneryczna, przez to jesteś rozkojarzony i już zbyt dokładanie nie rejestrujesz pozostałej treści przekazu. Twój błąd nr.1.

Z własnego doświadczenia podpowiadam, zawsze proś o listę co, gdzie, jak i ile! Ty oczywiście nie pytasz się Jej co to jest akwamaryna, bo tylko zmierzy Cię wzrokiem jak tygrys ofiarę przed atakiem.

Ty facet, istota prosta w swej konstrukcji jak metalowa kulka, kolory dzielisz na 3 kategorie: ładne, brzydkie i gejowskie.

Więc wychodzisz z domu, odpalasz internet: akwamaryna – szukaj. I…BANG! Okazuje się, że akwamaryna to taki jasny zielono-niebieski. Ona oczywiście mogłaby  powiedzieć w sposób prosty, łatwy i zrozumiały nawet dla guźca, jakby tylko chciała. Ale nie chce i nie może. To z założenia ma brzmieć fachowo, poważnie, egzotycznie i tajemniczo.

Jak te wyszukane nazwy w marnych restauracjach: „trufle drobiowe pod aksamitną pierzynką”.Wow, brzmi apetycznie i wytwornie. Zamawiasz i po 25 minutach czekania  okazuje się, że dostajesz jajka na twardo w majonezie-no super.

Wracając do misji sofa. Jedziesz do salonu meblowego, szukasz, znajdujesz, kupujesz, przywozisz, czujesz się bohaterem w swoim domu – rozpakowujesz sofę, już oczekujesz owacji na stojąco i …okazuje się, że po pierwsze zapomniałeś, że miała być rozkładana, ale to już w zasadzie mało istotne, bo jednak ten kolor niekorzystnie wygląda w Waszym salonie.

Musisz jechać i wymienić. Bo Ona kupiła już dywanik i dodatki a do nich jednak bardziej pasuje błękit turkusowy niż akwamaryna!( na marginesie Ty facet i tak nie widzisz różnicy ,ale Ona widzi )

Oczywiście facet, by podszedł do tematu prościej. Postawił sofę, kupił nowy dywanik i trochę bibelotów, ale to w ogóle nie wchodzi w grę. Po pierwsze dlatego, że to Ona wybrała dodatki a Ty tylko kupiłeś sofę a po drugie, że Ty się nie znasz!

#2 Nigdy nie ma się w co ubrać.

Drogie Panie, uwierzcie mi, że chociażbyście zamieszkały w butiku i miały sterty ubrań to i tak staniecie przed szafą i ogłosicie ze łzami w oczach, że „Ja nigdzie nie idę! Nie mam się w co ubrać”.

No w mordę jeża! Jak nie masz, jak masz?! Ja zakładam t-shirt, jeansy, marynarkę sportową, trampki i już jestem  gotowy na podbój świata.

#3 Kobieta nigdy nie mówi o co chodzi. Ona każe się domyślać.

Żeby dawała chociaż jakieś znaki, ale gdzie tam. Ty musisz czytać z jej jęknięć, prychnięć i niedopowiedzeń jak jakieś Medium, przepowiadać przyszłość jak Nostradamus albo co najmniej wróżbita Maciej.

Leżę sobie beztrosko na sofie, typowa leniwa niedziela. Klasyka. Oglądam Top Gear albo inny program niewymagający wysiłku intelektualnego. Nagle słyszę złowieszcze „ECH”.

Więc pytam, o co chodzi Kochana?

– O nic. Nieważne.

Jak nie ważne, to OK. Akceptuję taką odpowiedź i nie zagłębiam się w temat, wracam do oglądania.

Ale moja psychika podparta o kilkuletnie doświadczenie nie za bardzo chce dać się zbyć błahym „nieważne”. Jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że jak Ona mówi, że coś nie jest ważne, to właśnie mega ważne jest!

Robię sobie szybki rachunek sumienia. Walentynki w lutym, dzień kobiet w marcu, rocznica ślubu w czerwcu a Jej urodziny w sierpniu, a jest początek kwietnia. Nic nie przychodzi mi do głowy. Na chwilę odpuszczam, oglądam dalej program, ale cały luz już minął. Ciało spięte jak przed skokiem na bungee. Nerwowo zaczynam skubać dolną wargę, gdy słyszę kolejne takie niby od niechcenia jęknięcie.

Więc robię podejście numer dwa. Kochana, co się dzieje? Coś cię boli? Cisza. Ocho – jest źle, czuję przez skórę, że jakaś zła energia krąży po mieszkaniu. Ale nie jestem w stanie odgadnąć w czym tkwi ów problem.

Niedziela prawie mija, leżymy w łóżku i pada pytanie:

– O której jutro kończysz pracę?

– Tak około 18:00 jestem w domu, a czemu pytasz?

– Chcę pojechać  po nowe klamki do drzwi.

Ach tak, klamki. I wszystko staje się jasne! Przecież temat klamek wałkowany był od pewnego czasu.

Jak mogłeś na to durniu nie wpaść!!??

– Ale żabciu dlaczego nie powiedziałaś dziś, że chcesz jechać, to byśmy pojechali – próbuję ratować sytuację.

– Myślałam, że się domyślisz – SZACH. Poza tym byłeś zajęty oglądaniem tych swoich programów i nie chciałam Ci przeszkadzać – MAT.

W tym momencie nie ma innego wyjścia, jutro po pracy tournee po marketach budowlanych. Super, juhu!

#4  Ty się znasz na wszystkim ale Ona wie lepiej.

Wiosna. Wszystko się budzi do życia. Ptaszki ćwierkają, drzewa się zielenią a Waszej wybrance losu załącza się wiosenne oprogramowanie. Normalnie wpada w jakiś trans. Sprząta jak jakaś nawiedzona, oczywiście Ty  też sprzątasz. Bynajmniej tak ci się wydaje, ale Ona sprowadza cię na Ziemię mówiąc, że jak nic nie robisz to chociaż nie przeszkadzaj. Gra Ci tym samym na ambicji, więc już teraz za wszelką cenę chcesz udowodnić, że też się znasz, że jak Ty sprzątniesz to nie ma chu.. we wsi! Więc daje Ci od biedy jakieś mało strategiczne zadania. Umyj łazienkę, wynieś śmieci, wytrzep dywan, odkurz i przetrzyj listwy podłogowe. Oczywiście nie wybrzydzasz, bo wiesz, że zawsze może być gorzej i wpadnie na pomysł „pomalujmy mieszkanie”! Wykrzykując to z pełnią entuzjazmu, jak gdyby wygrała w lotto.

Oczywiście jak facet wpada na taki pomysł, to zanim przejdzie do działania, pomysł musi dojrzeć. Pozwala mu kiełkować powoli, albo coś z tego wyrośnie albo uschnie i tyle. Prosta sprawa.

Ale u Niej to wygląda zupełnie inaczej. Ona zaczyna działać od razu. Przechodzi na kolejny program, zmieniają się wytyczne i nagle cel jest tylko jeden – malowanie ścian.

Temat na pozór prosty jak budowa linijki, ale okazuje się, że złożony jak wielki zderzacz hadronów.

Kolor, Odcień, firma, zmywalność, ścieralność jakby po ścianach miały biegać dzieci. Sufit biały, czy w kolorze ścian, jaki kolor w którym pokoju itd. itd…. Ja wiem, to nawet może istotne, ale na rany Chrystusa, to nie jest misja na Marsa!

Chociaż w jednym i w drugim przypadku dla powodzenia misji trzeba mieć nieustanny kontakt z kontrola lotów.

 

et3-horz

 

Pierwsza i najważniejsza zasada szczęśliwego związku. Nigdy, ale to przenigdy nie podejmuj sam decyzji, nawet jeśli wydaje ci się, że wpadłeś na świetny pomysł na miarę lekarstwa na raka. STOP!

Uwierz mi, ten genialny pomysł może okazać się najgorszą decyzją twojego życia! Wyjmij telefon, połącz się z kierownictwem misji.

Ten jeden detal może sprawić, że cała misja zakończy się katastrofą. Ty będziesz malował z przyklejonym uśmiechem, Ona będzie siedziała na fochu. O TAK!  Foch, wróg każdego faceta. Bo nawet jeśli wymalujesz  Wasze gniazdko niczym Michał Anioł Kaplicę Sykstyńską to i tak będzie nadal on – FOCH! Bo nie ten odcień, bo nie to, nie tamto a Ty w ogóle mogłeś nie malować, zamiast pomalować na taki kolor.

 

 

 

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Hmm…coś w tym jest…;)

    • elo Mama

      cała prawda o mnie 😉

  • Ja nie wiem jak to jest że faceci nie wiedzą co to akwamaryna, do tego nie czytają nam w myślach że nie wspomnę o tym dlaczego nie rozumiecie dylematu „nie ma się w co ubrać”. Cóż takie jesteśmy :) I choć czasami was to denerwuję to powiedzcie Kochacie To. Bez tych naszych dziwactw życie było by potwornie nudne.

    • elo Mama

      jezuuu jak ja się z Tobą zgadzam!

    • elo Mama

      ale cholera, ja sama nie potrafiłam określić akwamaryny!

  • Uśmiałam się <3

    • elo Mama

      oj ja też :)

  • Bożena Jędral

    Bosz… też nie wiem co to akwamaryna, mam po prostu błękitny stolik kawowy 😉

    • elo Mama

      Już wiesz 😛

  • Uśmiałam się :)
    No i poza punktem o domyślaniu, to jednak mój mąż jest bardziej kobiecy :) Ja nie znoszę przesuwania mebli i całej tej zabawy. Jego po kilku miesiącach nosi i potrzebuje zmiany. Ja zakupy robię konkretnie, on powoli przechadza się między alejkami gdybając „a może to byśmy kupili” 😀

    • elo Mama

      Unikat Ci się trafił ot co. Z takim mężem i ze swoją rozrzutnością to bym zginęła i w biedzie utonęła 😀

  • Emilion

    Dziękuję za pozytywny odbiór; )

  • Haha zabawne. Ja jednak mentalnie jestem z marsa o czym pisałam u siebie 😉

    • elo Mama

      zazdroszczę 😉

  • Wiesz co, mój mąż już się nauczył i zawsze pyta mnie zanim sam na coś wpadnie i to zrealizuje 😛 – on wie, co by było gdyby :P. On z tych, co to uczą się na błędach… 😀

    • elo Mama

      a Ty też się wydajesz temperamentna, więc pewnie wióry by leciały 😛

    • Emilion

      Mądry człowiek:)

  • A mówiłam swojemu K. żeby nie robił mi stolika „niespodzianki” to się uparł, że zrobi…mam dziwne przeczucia, że mi się NIE SPODOBA!

    • elo Mama

      siet, oby trafił 😉

  • Leżę i płaczę ze śmiechu 😉 bidulki z Tych naszych mężów 😉
    dobrze, że Mr Right zakodował sobie, że w każdej sprawie ma zadzwonić zanim podejmie decyzję 😉

    • elo Mama

      cierpliwie z nami żyją 😉

  • Dobre! Mój mąż podpisałby się pod każdym słowem w tym tekście :)

    • elo Mama

      :)

  • Jak już pisałam na fb- racja w tym jest. Musimy się ogarnąć 😀

  • Pingback: Blogerki czytane w marcu. - Muffin Case - niepopularny blog w dzisiejszej blogosferze()

    • elo Mama

      aaaa dziękuję :* w zasadzie to mężowi przekażę, bo tekst jest jego autorstwa :)

  • Eee, sztampa